piątek, 13 grudnia 2013

Od Tashy C.D. opowiadania Mysterys

Gdy tak przechadzałyśmy się po lesie cały czas rozmyślałam o  tym, co by było gdyby nasza wataha rozpadła się... Gdyby tak wszyscy rozeszli się w swoją stronę... A ja, ja zostałabym sama, pozostawiona na pastwę losu... Lecz zaraz słyszałam ten cichy głosik, który mówił nie, to niemożliwe... Była to nadzieja. I nagle usłyszałam krzyk, był o wiele głośniejszy od tego w głowie...
- Tasha! Uważaj!- był to głos przerażonej Mysterys - Nic ci nie jest?
- Dlaczego miało by mi coś być? - w tej chwili uświadomiłam sobie że leże w głębokim rowie z wodą.
- Poczekaj tu, nigdzie się ruszaj! Rozumiesz! Idę po pomoc.
- Jakbym mogła gdzieś iść- zażartowałam.

<Mysterys? Dokończysz?>

czwartek, 12 grudnia 2013

Od Mysterys do Tashy

Przechadzałam się nad Wodospadzie Blasku. Patrzyłam na kolorowe rybki pływające w wodzie. Włożyłam łapę by się odprężyć. Wtedy poczułam ukąszenie.
- Au! Głupia ryba...- powiedziałam przyglądając się mikroskopijnej rance.
- Widzisz... trzeba uważać...- obróciłam się. Stała tam Tasha. Uśmiechnęłam się do niej.
- Cześć, Tasha. Co porabiasz?- zapytałam merdając ogonem.
- A nic... taki obchód sobie robię.- powiedziała od niechcenia.
- Może się przytłoczę? Taki... babski spacer?
- Czemu nie? To... gdzie idziemy?- zapytała gotowa do marszu.
- Um... przed siebie co?- zaśmiałam się. Ruszyłyśmy łapa za łapą...

<Tasha? Ja pamiętam o tej watasze...>