Wskoczyliśmy do łódki i płynęliśmy dalej. Robiło się powoli ciemno a naszej zatoki nie widać. Właśnie przepływaliśmy obok jakiejś wyspy.
- Może zatrzymamy się tu na noc- zaproponowała.
- Czemu nie?- przybiliśmy do brzegu i tam rozbiliśmy obóz.
Rano obudziło mnie jakieś drapanie. Otworzyłem oczy, a tam lisy kradną nam jedzenie. Szybko wstałem i zacząłem je gonić.
- Znowu te lisy!!!- pomyślałem.
Zmęczony gonitwą wróciłem do obozu gdzie Diana czekała z śniadaniem.
- Gdzie byłeś?
- Ja, ja goniłem lisy ponieważ kradły nam jedzenie.
Po śniadaniu weszliśmy do łódki i płynęliśmy dalej.
- Widzę zatokę!!!- krzyknąłem uradowany.
-...
<Diana? Zaszczycisz mnie postem?>
sobota, 21 września 2013
Od Diany, C.D opowiadania Nighta
- Tak myślisz?- zapytałam.
- No... Ale jeszcze chwilę możemy tu zabawić.- powiedział Night. Podbiegłam do niego specjalnie chlapiąc wodą we wszystkie strony. Potem wskoczyłam na niego i próbowałam go wrzucić do wody, ale on zgrabnie zrobił unik i to ja byłam ostatecznie cała mokra. Bawiliśmy się tak jeszcze godzinę, a potem postanowiliśmy wrócić. Po drode... < Night?> |
||
Od Nighta C.D. opowiadania Diany
- Wstajemy- szepnąłem je do ucha.
- To już ranek?!?
- Tak chodź na śniadanie.
Poszliśmy do lasu coś upolować. Po czym zjedliśmy upolowanego zająca. Wróciliśmy na plażę. Usiedliśmy na brzegu i chlapaliśmy się wodą.
- Wiesz...- zacząłem.
- Co się stało?
- Powinniśmy wracać już do watahy. Pewnie się o nas martwią.
-...
<Diana?>
- To już ranek?!?
- Tak chodź na śniadanie.
Poszliśmy do lasu coś upolować. Po czym zjedliśmy upolowanego zająca. Wróciliśmy na plażę. Usiedliśmy na brzegu i chlapaliśmy się wodą.
- Wiesz...- zacząłem.
- Co się stało?
- Powinniśmy wracać już do watahy. Pewnie się o nas martwią.
-...
<Diana?>
Zmiany
Drogie wilki!
Jak pewnie zauważyliście usunęłam walutę i sklep, ponieważ plątało mi się to wszystko. Jeżeli macie pomysły na ulepszenie watahy to piszcie do mnie: Black wolf na howrse! Za pewne znajdzie się dla Was jakaś nagroda!
Jak pewnie zauważyliście usunęłam walutę i sklep, ponieważ plątało mi się to wszystko. Jeżeli macie pomysły na ulepszenie watahy to piszcie do mnie: Black wolf na howrse! Za pewne znajdzie się dla Was jakaś nagroda!
wtorek, 17 września 2013
Od Tashy, C.D. opowiadania Maxa
Przechadzaliśmy się razem po lesie. Wiał ciepły wiosenny wiatr. I w tedy usłyszałam to:
- Wyjdziesz za mnie?
- Pewnie że tak!- odpowiedziałam.
Wróciliśmy do watahy gdzie wszystko było już przygotowane. Stoły były przykryte obrusami, wszędzie było pełno kwiatów, no i ten piękny ołtarz. Ahh... Był to najpiękniejszy widok jaki w życiu widziałam! Pobiegłam szybko się przebrać. Ubrałam pierścionek który dostałam na oświadczyny i najpiękniejszą suknię jaką miałam w szafie (była to z resztą moja jedyna sukienka). Miałam zamiar już wyjść gdy do mojej jaskini wbiegła Mysterys.
- Masz, przyda Ci się... na szczęście- i wręczyła mi piękną niebieską broszkę:

- Dziękuję, dobra robota Mysterys- powiedziałam i przypięłam sobie ją do sukni.
- Jak chcesz wyjść za mąż bez druhny?- spytała z sarkazmem.
- Masz rację... Chcesz zostać moją druhną?
- Pewnie!
Wyszłyśmy na dwór. Max czekał już przy ołtarzu. gdy doszłyśmy do ołtarza usłyszałam to:
- Pięknie wyglądasz, Tasha.
-...
<Max?>
- Wyjdziesz za mnie?
- Pewnie że tak!- odpowiedziałam.
Wróciliśmy do watahy gdzie wszystko było już przygotowane. Stoły były przykryte obrusami, wszędzie było pełno kwiatów, no i ten piękny ołtarz. Ahh... Był to najpiękniejszy widok jaki w życiu widziałam! Pobiegłam szybko się przebrać. Ubrałam pierścionek który dostałam na oświadczyny i najpiękniejszą suknię jaką miałam w szafie (była to z resztą moja jedyna sukienka). Miałam zamiar już wyjść gdy do mojej jaskini wbiegła Mysterys.
- Masz, przyda Ci się... na szczęście- i wręczyła mi piękną niebieską broszkę:

- Dziękuję, dobra robota Mysterys- powiedziałam i przypięłam sobie ją do sukni.
- Jak chcesz wyjść za mąż bez druhny?- spytała z sarkazmem.
- Masz rację... Chcesz zostać moją druhną?
- Pewnie!
Wyszłyśmy na dwór. Max czekał już przy ołtarzu. gdy doszłyśmy do ołtarza usłyszałam to:
- Pięknie wyglądasz, Tasha.
-...
<Max?>
poniedziałek, 9 września 2013
Od Maxa
Postanowiłem sam załatwić ślub, pobiegłem polować. Po polowaniu
postanowiłem odkryć nową moc mocno myślałem i walnąłem w drzewo
przewróciłem je dotknięciem i tak samo dotykałem 3 kolejne .Postanowiłem
pobiec po pierścionek do ludzi. Zmieniłem się w wodę więc nic nie czułem i
zdobyłem pierścionek.Kiedy się zmieniłem dostałem pistoletem w klatkę
piersiową i padłem.Udawałem że nie żyje, a oni zostawili mnie, w tedy
przypomniałem sobie o Tashy.

Krew mi leciała a ja szedłem przy Tashy, padłem a ona zaczęła wrzeszczeć:
-Max...!Max!!!!
Wstałem i uklęknąłem i powiedziałem:
-Teraz proszę Cię abyś wyszła za mnie, mam wszystko gotowe a wiedz proszę a byś za mnie teraz wyszła. Dla mnie liczysz się tylko ty.
(Tasha?)
Krew mi leciała a ja szedłem przy Tashy, padłem a ona zaczęła wrzeszczeć:
-Max...!Max!!!!
Wstałem i uklęknąłem i powiedziałem:
-Teraz proszę Cię abyś wyszła za mnie, mam wszystko gotowe a wiedz proszę a byś za mnie teraz wyszła. Dla mnie liczysz się tylko ty.
(Tasha?)
środa, 4 września 2013
Od Zephiry, c.d. opowiadania Dokugana
Byłam bardzo zdziwiona czemu tak szybko pobiegł...? Następnego dnia, gdy zobaczyłam Dokugana podbiegłam do niego.
- Hej, czemu tak szybko uciekłeś? Coś się stało...? - spytałam zdziwionym i lekko zatroskanym głosem.
- Cześć, eee... nic, nic... eee... nic się nie stało, wszystko ok. - powiedział dziwnym głosem. - Eee... muszę już iść... eee... do zobaczenia! - Dodał i pobiegł gdzieś. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje! Kolejnego dnia, pod wieczór znalazłam Dokugana Ryu leżącego na wielkiej skale. Podeszłam do niego i również położyłam się na tej skale. W końcu odezwałam się
- Dokugan, proszę, powiedz mi, coś się stało? Nad czym tak myślisz?
Popatrzył na mnie i po chwili odpowiedział.
- Ehh, dobrze, myślałem nad...
<Dokugan?>
- Hej, czemu tak szybko uciekłeś? Coś się stało...? - spytałam zdziwionym i lekko zatroskanym głosem.
- Cześć, eee... nic, nic... eee... nic się nie stało, wszystko ok. - powiedział dziwnym głosem. - Eee... muszę już iść... eee... do zobaczenia! - Dodał i pobiegł gdzieś. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje! Kolejnego dnia, pod wieczór znalazłam Dokugana Ryu leżącego na wielkiej skale. Podeszłam do niego i również położyłam się na tej skale. W końcu odezwałam się
- Dokugan, proszę, powiedz mi, coś się stało? Nad czym tak myślisz?
Popatrzył na mnie i po chwili odpowiedział.
- Ehh, dobrze, myślałem nad...
<Dokugan?>
Od Mysterys
Gdy przechadzałam się jak zwykle po łowach nagle poczułam wspaniały
zapach. Był tak cudowny, że nie mogłam się mu oprzeć. Poszłam za jego
wonią jakby w transie. Co dziwne zaprowadził mnie on do całkiem znanego
miejsca - kuchni. Tam pracowała z zapałem Etna... Nie, nie była sama!
One były trzy! Trzy Etny! Aż krzyknęłam z wrażenia jak przy zobaczeniu
Guida. Szybko zmieniłam się w ducha by mnie nie zauważyła. One
powiedziały z nutą przestrachu w głosie:
- Jest tu kto...?- odpowiedziała im tylko pustka więc znów zabrały się do pracy. Ja oczywiście wytrącona z równowagi znów stałam się widzialna. Tym razem Etna wchłonęła dwie inne Etny co wyglądało co najmniej dziwnie i zaczęła się tłumaczyć:
- Eh witaj... Mysterys? Tak? Ja... Znaczy my tu...- jąkała się.
- Nie tłumacz się. Przecież widziałam...- nie dokończyłam bo ona mi przerwała.
- HEJ! Ale jak ty się tu dostałaś?!- nagle się przeraziła.
- Tak... Ty tworzysz swoje klony a ja zamieniam się w ducha... Fajnie, nie?- zaśmiałam się z minimalnym sarkazmem.
- Fakt. Dobrałyśmy się nie źle...- przyznała Etna.
- Wiesz dlaczego do Ciebie podeszłam tam przy Wodospadzie Blasku?
- Eh no... nie.
- Bo przypomniałaś mnie. Smutek w oczach, chuderlawa i taka... Mmm no... Szukająca wreszcie szczęścia.- na to wspomnienie aż łza mi się zakręciła w oku.
- Fakt. Przecież dołączyłam tu zaledwie dwa dni temu... Nikogo nie znam i...
- Hej! A ja to co?- udałam obrażoną a ona zaczęła się śmiać.
- No ty to co innego...- powiedziała próbując powstrzymać śmiech.
- Dobra dość pogaduszek. Powiedz co tam gotujesz?
- Pstrągi smażone na ognisku z odrobiną soku z cytryny.- pokazała mi danie a ja już wyciągałam łapę by wziąć choć jednego lecz ona zabrała mi je z przed oczu.
- Musisz poczekać do obiadu!- zaśmiała się. Byłam bardzo niepocieszona. Gdy jedliśmy pomyślałam, że dziś zyskałam nową przyjaciółkę... Tak naprawdę jedyną przyjaciółkę.
- Jest tu kto...?- odpowiedziała im tylko pustka więc znów zabrały się do pracy. Ja oczywiście wytrącona z równowagi znów stałam się widzialna. Tym razem Etna wchłonęła dwie inne Etny co wyglądało co najmniej dziwnie i zaczęła się tłumaczyć:
- Eh witaj... Mysterys? Tak? Ja... Znaczy my tu...- jąkała się.
- Nie tłumacz się. Przecież widziałam...- nie dokończyłam bo ona mi przerwała.
- HEJ! Ale jak ty się tu dostałaś?!- nagle się przeraziła.
- Tak... Ty tworzysz swoje klony a ja zamieniam się w ducha... Fajnie, nie?- zaśmiałam się z minimalnym sarkazmem.
- Fakt. Dobrałyśmy się nie źle...- przyznała Etna.
- Wiesz dlaczego do Ciebie podeszłam tam przy Wodospadzie Blasku?
- Eh no... nie.
- Bo przypomniałaś mnie. Smutek w oczach, chuderlawa i taka... Mmm no... Szukająca wreszcie szczęścia.- na to wspomnienie aż łza mi się zakręciła w oku.
- Fakt. Przecież dołączyłam tu zaledwie dwa dni temu... Nikogo nie znam i...
- Hej! A ja to co?- udałam obrażoną a ona zaczęła się śmiać.
- No ty to co innego...- powiedziała próbując powstrzymać śmiech.
- Dobra dość pogaduszek. Powiedz co tam gotujesz?
- Pstrągi smażone na ognisku z odrobiną soku z cytryny.- pokazała mi danie a ja już wyciągałam łapę by wziąć choć jednego lecz ona zabrała mi je z przed oczu.
- Musisz poczekać do obiadu!- zaśmiała się. Byłam bardzo niepocieszona. Gdy jedliśmy pomyślałam, że dziś zyskałam nową przyjaciółkę... Tak naprawdę jedyną przyjaciółkę.
Blog zaczyna znowu działać!!
Ogłaszam że wróciłam z wakacji i możecie znowu przysyłać mi opowiadania! Co prawda nie będę w tym roku wchodzić codziennie bo przede mną sporo nauki i ciężki rok szkolny.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)