środa, 14 sierpnia 2013

Od Tashy, c.d. opowiadania Maxa

Płakałam i płakałam. Pomyślałam "Co ja teraz zrobię? Dlaczego on..." Nagle usłyszałam jakieś kroki za mną. Wytarłam łzy łapą.
- Tasha...- głos wydawał się znajomy. Wszędzie rozpoznałabym ten głos to był... Max! Ale to nie możliwe przed chwilą leżał tam nieruchomo- myślałam. Nagle ktoś jeszcze raz wypowiedziała moje imię. Odwróciłam się.
- Max!! Ty żyjesz!- rzuciłam się mu w ramiona. Po chwili zorientowałam się że Max jest cały we krwi.
- Co się stało?- szepnęłam.
- Wiesz EHU EHU- próbował coś z siebie wyrztuśić.
- Już dobrze.- uspokoiłam go. Po chwili zawyłam. Czekałam na odpowiedź Diany która jest medykiem, lecz nie odezwała się... Pomyślałam "To już koniec". Oboje zapadliśmy w głęboki sen. Śniła mi się moja mama. Śpiewała mi pewną pieśń. Tylko ją pamiętam z dzieciństwa. Mama codziennie mi ją nuciła. Leciała ona tak:

"Kwiatku światło zbudź,
okaż mocy dar,
odwróć czasu bieg
i zwróć mi dawny skarb.
Ulecz każdą z ran,
odwiń losu plan,
co stracone znajdź
i zwróć mi dawny skarb..."


Po czym obudziłam się i zaczęłam śpiewać. Max obudził się i jego rany zostały uleczone.
- Tasha? Ty to zrobiłaś?
Przez chwilę nie mogłam z siebie nic wydusić po czym powiedziałam:
- Wracajmy do watahy.

I tak odkryłam swoją nową moc.

Od Etny


Jeszcze jako mały szczeniaczek mieszkałam w szczęśliwym domu z matką i ojcem. Po paru miesiącach urodziła się też moja siostra- Mika. Kochałam moją rodzinę najbardziej na świecie i myśl, że coś mogło by się im stać była okropna. Niestety moje obawy się spełniły. Gdy przechadzaliśmy się z moim ojcem Krii nagle zdarzyło się coś, co na zawsze zmieniło moje życie. Tata gdy mi opowiadał różne legendy nagle... Nie wiem czy oślepiło go słońce, czy też poczuł się słabo ale spadł. Spadł z bardzo wysokiego klifu. Ja oczywiście się przeraziłam. On nie żył... Najpierw stworzyłam swój wierny duplikat i kazałam mu biec do mojego chłopaka Milrda a sama pobiegłam do domu by powiedzieć to mamie. Oczywiście była wielka żałoba ja i mama płakałyśmy bardzo dużo a mała Mika mówiła:
- Gdzie jest tatuś?
- Och on poszedł daleko kotku... - mówiła wtedy łamiącym się głosem na te słowa. O dziwo znalazła sobie nowego męża o imieniu Ulr. Nigdy go nie lubiłam i miałam rację. On robił nam takie rzeczy, że wolę nie mówić... największą ranę mam na tylnej lewej nodze. Całe szczęście, że mam ogon... Gdy jednak on zabił tego pamiętnego dnia Mikę i mamę miałam wszystkiego dość... Wstąpiło we mnie coś... Niezwykłego. Gryzłam, drapałam, miałam wielką ochotę go zabić. W końcu go powaliłam. Ale on żył. Byłam zmuszona uciec. Pożegnałam się tylko z moim narzeczonym czule i uciekłam... Nieważne gdzie byleby daleko od niego. Za parę tygodni poczułam, że to moje pożegnanie z Milrdem dało mi pamiątkę po nim na całe życie. Tego dnia przyszła na świat moja córka. Dałam jej na imię Alna. Pomyślałam, że teraz już muszę dołączyć do jakiejś watahy niezwłocznie. Błąkałam się z nią po różnych. Ale nigdzie nie chcieli samotnej matki z dzieckiem. Aż dotarłyśmy blisko terytorium Watahy Ognistych Wilków. Naprędce coś upolowałam i ugotowałam byśmy zjadły z Alną. Nie zauważyłam, że podchodzą do mnie wilki z tej watahy. Podeszła do mnie wilczyca o stalowoniebieskich oczach i powiedziała:
- Cześć! Jestem Mysterys, a ty?- zapytała z uśmiechem.
- Umm... Etna. A to jest... Alna.- dodałam ponieważ moje maleństwo właśnie do mnie podeszło. Chwilę po tym doszła do mnie wilczyca biała jak śnieg z czarnymi zakończeniami ogona i uszu. Ona natomiast powiedziała:
- Jestem Tasha. Tutejsza samica Alfa. A ty... - tu wzięła kęs z mojej ryby- Świetnie gotujesz! Czy należysz do jakiejś watahy?
- Ech... Nie.
- A chcesz?
- Tak!
- To należysz. Będziesz kucharką.
- Och dziękuję! Naprawdę jestem bardzo wdzięczna!
- Nie ma za co.- uśmiechnęła się Tasha.
- Ale czy Alna też może być ze mną...?- zapytałam z nadzieją.
- A co zostawisz ją tu? Oczywiście, że może. - Tak oto dostałam się do tej watahy a po mojej bardzo złej i smutnej przyszłości to miejsce jest jakby Rajem!

Od Mysterys, c.d. opowiadania


- Dziękuję...
- Och niby za co? Za prawdę?- uśmiechnął się do mnie i (na szczęście) odszedł do innych. Byłam bardzo zmęczona po długim dniu na polowaniu. Chciałam wejść do mojej jaskini i już byłam blisko gdy nagle coś usłyszałam... Dobiegało z samego szczytu Wodospadu Życia i Śmierci. Choć miałam dość tego dnia zaczęłam się wspinać na górę. Gdy już byłam u wierzchołka nagle nogi się po de mną ugięły i już prawie spadłam do wodospadu gdy zepchnął mnie na bok... Guide! Sama nie wierzyłam własnym oczom ale w końcu rzuciłam mu się w ramiona.
- Jak...ty...- nie mogłam się wysłowić ze szczęścia.
- Och stęskniłem się za moją małą Mysty!- uśmiechną się do mnie.
- Tylko nie małą!- szturchnęłam go dla zabawy ale... na jego miejscu było już tylko powietrze. Byłam roztrzęsiona. Zobaczyłam go po baaardzo długim czasie a on znów zniknął! Gdy wróciłam do jaskini na dobre i położyłam się wygodnie myślałam o Eragonie i Guidzie. Obaj wywoływali zamęt w moim sercu ale którego wybrać? Nie zdołałam odpowiedzieć sobie na to pytanie więc zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Zbyt wcześnie. Pomyślałam o mojej rodzinie i o tym jak muszą za mną tęsknić. Nie wiedziałam jak do nich trafić więc chciałam wysłać wiadomość. Po chwili napisałam:

Drodzy Flincie i Rozo!

Wiedzcie, że za Wami bardzo tęsknie i myślę o Was nieustannie. Pamiętajcie też, że nigdy nie przestanę Was kochać. Znajduję się aktualnie w Watasze Ognistych Wilków. Jest mi tu dobrze i nie martwcie się o mnie.

Tęsknię,
Wasza Mysty.

Miałam nadzieję, że odpiszą prędko. wysłałam list i poszłam na śniadanie gdzie spotkałam już wszystkich przy śniadaniu. To było dość dziwne ale, że miałam wielką pustkę w żołądku zaczęłam jeść. Podszedł do mnie Eragon i zapytał:
- Jak Ci się spało?
- Um... Dobrze. A Tobie?- zaczerwieniłam się jak przy każdej rozmowie z nim.
- Też. To co chyba czas ruszyć na łowy?
- Tak. Ale... Mam pytanie czy mogę ci zaufać?
-...

<Eragon?>

Nowe członkinie

Witamy serdecznie Etne i jej dziecko Alne!

Od Maxa

Kiedy obudziłem się zobaczyłem obcego wilka. Pobiegłem w jego stronę, uciekał a ja go goniłem i wrzasnąłem:
-Stój!!!!!!
Zatrzymał się, w tej chwili popchnąłem go i wpadliśmy do dołu który miał 12 m. Kiedy obudziłem się miałem w łapie wbity kawałek skały. Zawyłem. Usłyszałem ,że Tasha odpowiedziała. Kiedy podbiegła do mnie leżałem z otwartym pyskiem i wyglądałem jak bym nie żył. Tasha wrzeszczała:
-Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nigdy nie czułem się tak źle jak dziś. Kiedy Tasha odbiegła ja obudziłem się. Nic nie pamiętałem. Połamałem ten odłamek skały co zranił mi łapę. Patrzę a tamtego wilka nie ma. Zacząłem iść .Kiedy szłem padłem. Za mną było pełno krwi. Otworzyłem oczy i poszedłem dalej. Zobaczyłem Tashe jak płacze. Wstałem i powiedziałem:
-Tasha...-padłem praz kolejny
Znowu powiedziałem:
-Tasha?
(Tasha dokończysz?)

niedziela, 11 sierpnia 2013

Od Diay, C.D. opowiadania Nighta


Skinęłam twierdząco głową. Night uśmiechnął się i zaprosił mnie do śniadania. Potem wybraliśmy się na długi spacer brzegiem morza. Było wspaniale. Jeszcze nigdy nie czułam takiej więzi między mną a Nightem. Wiem, że to on był mi przeznaczony od samego początku.
Było już późno, a nam nie chciało się wracać do namiotu. Leżeliśmy na plaży i śmiejąc się spędziliśmy całą noc. Mniej więcej o 3 nad ranem zmorzył mnie sen. Rano obudziłam się w ramionach mojego ukochanego:
...

< Night?>

Od Dokugana, C.D. opowiadania Zephiry

- Heh - westchnąłem - Dobra ja muszę lecieć - wstałem i pobiegłem w swoją stronę.
- Dokugan co jest? - Nie zważając na wołanie Zephiry pobiegłem w swoją stronę.

(Zephira?)

sobota, 3 sierpnia 2013

Od Nighta C.D. opowiadania Diany


Ulżyło mi gdy się zgodziła. Wyciągnęła łapę bym założył jej bransoletkę.
- Jest śliczna.- zarumieniła się.
- Cieszę się że ci się podoba.- odpowiedziałem z uśmiechem.
Resztę nocy spędziliśmy rozmawiając ze sobą i podziwiając gwiazdy. Rano wstałem bardzo ostrożnie by nie obudzić Diany. Złowiłem parę ryb i przygotowałem je. Następnie wróciłem i obudziłem Dianę.
- Wstawaj kochanie.
- Już wstaję.- odpowiedziała.
Zeszliśmy na plażę gdzie uprzednio przygotowałem śniadanie. 
- Co dzisiaj przygotowałeś?
- Rybki, mam nadzieję że lubisz.
-...

<Diana?>

Od Mysterys


Gdy wybraliśmy się na łowy razem z Eragonem ujrzałam coś niezwykłego. Choć widziałam to tylko przez chwilkę zapamiętałam każdy szczegół. Był to wielki, mężny biały jak śnieg jeleń. Takiej zdobyczy jeszcze nie widziałam. Co jeszcze dziwniejsze Eragon go chyba w ogóle nie zauważył. Byłam sama. Ruszyłam z impetem na zwierzę lecz on tylko potrząsnął swym ogromnym porożem i pojawił się w innym miejscu. Cóż z jego mocą teleportacji nie uda mi się go schwytać. tak pomyślałam w pierwszym momencie. Ale za chwilę przypomniałam sobie o mojej mocy. Zmieniłam się w ducha a zwierzę mnie nawet nie zauważyło. Tylko skoczyłam i już był mój. Tego dnia wataha miała przy czym ucztować ale najpierw tłum wznosił toasty za Eragona. Ale wtedy on powiedział:
- Nie mnie dziękujcie bo to Mysterys zawdzięczamy dzisiejszą ucztę!- poczułam, że się rumienię więc szybko zaczęłam jeść by on tego nie zauważył. Ale on podszedł do mnie z uśmiechem i powiedział:
- Nieźle się spisałaś, Mysty.- poczułam, że znowu płonę ale przeklinając się w duchu za to, że stać mnie tylko na tyle powiedziałam cichutko:
-Dziękuję...

C.D.N.



piątek, 2 sierpnia 2013

Od Diany, C.D. opowiadania Nighta


Patrzyłam właśnie na rozległe morze. Nawet przez szybę wyglądało cudownie i tajemniczo. Nagle usłyszałam to pytanie 'Diano, wyjdziesz za mnie?'. Spojrzałam na Nighta, ale nie mogłam odpowiedzieć nic nie przeszło mi przez gardło. Zamurowało mnie.
- Diano?- zapytał zaniepokojony moim milczeniem.- Jeśli nie chcesz to rozumiem.- zwiesił głowę. Wtedy przytuliłam go i pocałowałam.
- To przecierz oczywiste.- powiedziałam w końcu.
- Hę?- spojrzał na mnie.
- No tak!- krzyknęłam radośnie.

< Night?>



czwartek, 1 sierpnia 2013

Od Nighta, C.D. opowiadania Diany

Uklęknąłem przed nią i wyciągnąłem bransoletkę z serduszkiem z diamęcików.
- Wyjdziesz za mnie?- zapytałem.
<Diana?>

Od Tashy. C.D. opowiadania Maxa

- Pewnie że tak!- odpowiedziałam a on założył mi pierścionek.
Polizałam go w policzek i on mnie.
- Wracajmy jest już zimno- powiedział.
- Ok.
Wróciliśmy do watahy i położyliśmy się spać. Rano...
<Max?>